Nowy system prosumencki od 1 lutego 2022 roku. Emilewicz nie podpisze się pod zmianami (RELACJA)

Zdjęcie autora: Patrycja Rapacka

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom

27 października podczas obrad komisji ESK rozpatrzono sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej o poselskim projekcie nowelizacji ustawy o OZE (druk nr 1382). Nowe regulacje zakładają wprowadzenie zmian w systemie rozliczeń prosumentów, które opisywaliśmy wielokrotnie na naszym portalu oraz analizowaliśmy w wideoblogu GLOBEnergia.pl.

Głos branży

Posiedzenie zebrało dużo gości związanych z branżą energetyki prosumenckiej oraz przedstawcieli rząd i instytucji publicznych. Przed wprowadzeniem poprawek odbyła się dyskusja na temat planowanych zmian w systemie rozliczeń prosumentów. Jako pierwszy z nich zabrał głos Bogdan Szymański, prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej POLSKA PV.

- Reprezentujemy branżę, która zatrudnia zatrudnia 120 tys. osób, która rocznie odprowadza daniny i podatki w wysokości kilku mld złotych. Obawiamy się, że przy proponowanych zmianach w przyszłym roku dużej części tej branży nie będzie, w tym tych podatków - powiedział.

Podkreślił, że tak fundamentalny okres rozliczeń wymaga realnego okresu przejściowego, który powinien być nie krótszy niż 12 miesięcy. Jest to minimalny czas, który da polskim producentom, instalatorom, hurtownikom, ale przede wszystkim prosumentom na przygotowanie się do nowych warunków.

W ocenie Szymańskiego w tym okresie powinny obowiązywać gwarancje praw nabytych. – Czas powinien zostać poświęcony na ocenę skutków regulacji na całą branżę i prosumentów. Wdrożenie nowych regulacji od 1 stycznia 2022 roku może doprowadzić do likwidacji nawet kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy oraz wywołać napięcia społeczne zarówno wśród pracowników naszych firm, ale również wśród ponad 3 mln gospodarstw domowych, które wciąż chcą być prosumentami – mówił. Dodał, że wbrew pojawiającym się głosom, mikroinstalacje nie tylko nie destabilizują sieci, ale wspomagają ich pracę. Każda instalacja ma wbudowany system regulacji, który w ramach potrzeby wyłącza się.

Zwrócił uwagę na to, że w 2021 roku polscy konsumenci energii przeznaczyli 5,5 mld za rynek mocy, w którego zakontraktowano ok. 22 GW mocy na stabilizację systemu. - Jeżeli słyszymy, że system jest niestabilny to pojawia się pytanie - dlaczego? – pytał.

W opinii prezesa Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej Polska PV, rażącą niesprawiedliwością społeczną jest to, że w ramach nowego systemu prosument po roku będzie mógł ,,wypłacić” zaledwie 20 proc. wartości energii elektrycznej wyprodukowanej przez niego. – W nowym systemie to prosument ponosi pełne ryzyko, a cena energii elektrycznej jest w pełni rynkowa. Dojdzie do takiej niesprawiedliwości, że to prosumenci będą dotować spółki energetyczne z nadwyżek, które zostaną po roku – mówił Szymański.

Dodał, że zaproponowane zmiany zobowiązują przyszłych prosumentów do wyłączania instalacji w okresie wystąpienia cen ujemnych. Wdrożenie tego wymogu w ciągu 2,5 roku jest technicznie nie do spełnienia. Scedowanie obowiązku na sprzedawców energii może doprowadzić do destabilizacji sieci w sytuacji, gdyby ten podmiot podjąłby teoretycznie decyzję wyłączenia dużej liczby prosumentów w wyniku wystąpienia cen ujemnych. Wystąpienie cen ujemnych nie oznacza, że gdzieś lokalnie może wystąpić niedobór energii w sieci.

Samorządy chcą wydłużenia okresu przejściowego

Następnie głos zabrał Marcin Kolasa, zastępca wójta gminy Nowy Targ, wypowiadając się w imieniu samorządów województwa małopolskiego realizujących tzw. parasolowe projekty OZE, współfinansowane ze środków unijnych. W przypadku Nowego Targu projekty obejmują 3,5 tys. instalacji, 60 proc. dofinansowania, którego źródłem są środki unijne. W samej Małopolsce realizowanych jest 8 projektów parasolowych o łącznej wartości ponad 200 mln złotych, zakładających instalację ponad 20 tys. instalacji OZE. Jak zaznaczył, proponowane zmiany powodują obawy wśród samorządowców. – Rozumiemy konieczność zmiany przepisów i realizacji wyzwań przed jakim stoi ustawodawca i operatorzy sieci. Nie jesteśmy im przeciwni. Prosimy i apelujemy o rozważanie naszego wniosku o wydłużenie okresu przejściowego z gwarancją praw nabytych przez co najmniej rok – stwierdził.

W jego opinii taki okres pozwoli samorządom bezpiecznie zakończyć inwestycje parasolowe w instalacje OZE. – Obecna sytuacja (propozycja nowych zmian – przyp. red.) stwarza realne zagrożenie niezrealizowania projektów i tym samym nieosiągnięcia założonych wskaźników, i w konsekwencji nałożenia kar przewidzianych w umowach z urzędami marszałkowskimi. To z kolei przekłada się na duże problemy budżetowe, ponieważ kary sięgają do 25 proc. wartości projektu – mówił Kulasa.

Wydłuży się okres zwrotu z inwestycji w PV

Zdaniem Jana Rączki z Instytutu Ekonomii Środowiska, wprowadzenie nowego systemu w obecnym kształcie “bardzo pogarsza” okres zwrotu z inwestycji. – Według wyliczeń o 50 proc., a czasami o 80 proc. jak w przypadku Taurona - z 7 do 13 lat. Jest to efekt ponoszenia przez prosumentów pełnych kosztów dystrybucyjnych. Istnieje również rozbieżność pomiędzy tym, że prosument kupuje energię elektryczną po cenie detalicznej, która zawiera szereg komponentów jak koszty bilansowania, praw majątkowych czy marża spółek obrotu, a sprzedaje po cenach hurtowych, na czym prosument traci 15-20 proc. – powiedział.

W opinii eksperta proponowane zmiany systemu rozliczeń nakładają na prosumentów bardzo poważne ryzyka rynkowe.

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego powiedział, że nie neguje potrzeb zmian systemu rozliczeń prosumentów, ale wyraża głęboki sprzeciw dotyczący trybu i charakteru zmian. W ostatnich latach był obserwowany boom inwestycyjny, w efekcie dziś w Polsce jest 700 tys. prosumentów. Rząd planuje zakończyć funkcjonowanie systemu, w momencie kiedy kilkaset tysięcy  gospodarstw domowych mniej majętnych jest w blokach startowych i chce zostać prosumentami. Z wrześniowych badań wynika, że 60 proc. właścicieli domów jednorodzinnych chce zostać prosumentami w najbliższym czasie.

- W pierwszym pociągu do prosumentyzmu załapały się osoby bardziej majętne, teraz wsparcia potrzebują osoby, które nie mają dużych środków. Guła wskazał na zastrzeżenia dotyczące komunikowania zmian. Potrzebny jest okres przejściowy, a dyrektywa rynkowa daje możliwość jego wprowadzenia do końca 2023 roku. Guła podkreślił, że duży rozwój energetyki prosumenckiej jest motorem wymiany starych systemów ogrzewania i transformacji ogrzewnictwa.

Posłanka Beata Maciejewska powiedziała, że społeczeństwo nie rozumie wprowadzanych zmian, jakkolwiek byłyby potrzebne. Zostało zachwiane zaufanie względem państwa. Posłanka Paulina Hennig-Kloska wskazała, że obecne działania to wylewanie dziecka z kąpielą. Z kolei posłanka Urszula Zielińska zwróciła uwagę, że zamiast w kółko powtarzać, że trzeba inwestować w sieci, rząd powinien przedstawić, że faktycznie to robi. Obecnie te sieci są na skraju wytrzymania.

Ekspert Grzegorz Onichimowski powiedział, że narażanie prosumenta na ryzyko rynku dnia następnego (Day-Ahead-Trading) jest o tyle nie fair, że duży producent OZE może się zabezpieczyć, gdyż wystartuje w aukcji OZE i otrzyma stałą cenę. Nie ma zaufania do przedsiębiorstw jak spółki obrotu, które będą mogły same negocjować warunki z prosumentami. Mowa o ograniczeniu fiskalizmu rozwiązania. - Po jednej stronie jest VAT, akcyza, tzw. kolory (certyfikaty- przyp. red. ), więc różnica wynosi 150 zł - wskazał.

Jacek Biskupski z Akademii Górniczo-Hutniczej pochwalił wprowadzenie systemu opustów, który okazał się kluczowym. Powiedział, że obecnie procedowany projekt nie jest delikatną zmianą, a wręcz zasadniczą, która w młodzieżowym slangu po prostu „rozwala” system. Jest zaskoczony, że eksperci twierdzą, że fotowoltaika prosumencka na obecnym etapie rozwoju ma zasadniczy wpływ na sieci energetyczne.

- To co się dzieje w osłonie bilansowej niskiego napięcia, nigdy nie przechodzi do średniego i wysokiego, ani dalej. Nie można mówić, że argumentem do zmiany jest wpływ na sieci. Uzasadnienie jest bardzo słabe – powiedział Biskupski.

Poseł Piotr Nowak powiedział, że wraz z grupą posłów będzie składał projekt ustawy o zmianie ustawy o OZE, o czym pisaliśmy TUTAJ. Zwrócił się do komisji z prośbą o debatę na temat stanu sieci elektroenergetycznej. Poseł Krzysztof Kozik powiedział z kolei, że rozwiązaniem jest inwestycja w magazyny energii i autokonsumpcję energii. Paweł Poncyljusz potwierdził istotę rozwoju magazynów energii. Poseł Robert Winnicki powiedział o dramacie, jaki rozgrywa się na linii sieci elektroenergetycznych, które nie są doinwestowane.

Odpowiedź rządu

Do wszystkich argumentów i słów krytyki ustosunkowali się przedstawiciele rządu obecni na sali. Wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska powiedział, że nie jest prawdą, że rozwój energetyki prosumenckiej nie ma wpływu na sieci elektroenergetyczne. W 2016 roku przeznaczono ponad 7,1 mld zł na rozwój i rozbudowę sieci, w 2017  – 7,3 mld, 2018 - 8,1 zł, 2019 – 8 mld, 2020 – 7,1 mld zł. Do 2025 roku plan rozbudowy sieci przewiduje nakłady rzędu 52 mld zł na infrastrukturę sieciową, do 2040 roku, co jest zawarte w PEP 2040, jest to kwota 180 mld zł.

Nie zgodził się z Bogdanem Szymańskim z SBF Polska PV, który w jego opinii oczekuje instalacji fotowoltaiki dla samego instalowania. “Są inwertery, które będą wyłączać instalacje i wszystko jest w porządku"- stwierdził Zyska.

- Prosument to konsument produkujący energię na własne potrzeby – taka jest idea i cel prosumentów. Nie powinien przewymiarowywać instalacji i sprzedawać energii, aby na niej zarabiać. Bez zmiany systemu rozliczeń nie rozwinie się system magazynowania energii, gdyż prosument nie będzie miał motywacji, aby zakupić takie urządzenie. Doprowadziliśmy do powszechnej świadomości, iż mamy za darmo zbiorowy magazyn energii jak sieć elektroenergetyczna. To nie kosztuje 20 proc – powiedział Zyska. Koszty sieciowe są obliczone na poziomie 40 proc.

Dodał, że końcowo wszyscy ponoszą koszty w związku prosumentami, w tym gospodarstwa na granicy ubóstwa energetycznego. Model net-billingu jest rekomendowany przez Komisję Europejską oraz Międzynarodową Agencją Energetyki Odnawialnej (IRENA). Eksperci przekonują, że system ten jest sprawiedliwy. Ponadto Zyska poinformował, że porozumienie sektorowe branży fotowoltaicznej  zostanie podpisane w grudniu z udziałem przedstawicieli instytucji zagranicznych tj. Komisji Europejskiej i IRENY.

Stanowisko operatorów sieci

Na sali byli także przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz spółek dystrybucyjnych. Wiceprezes PSE Tomasz Sikorski powiedział, że sieć nie jest podstawowym problem. Poprzez bardzo intensywny system nad wsparcia stworzono grupę prosumentów, którzy w jednych okresach są konsumentami, a w innych producentami. Segment prosumencki wpływa na trzy aspekty: bezpieczeństwo dostaw energii, aspekt ekonomiczny czyli subsydiowanie jednych odbiorców przez drugich, oraz aspekt efektywności zużycia energii elektrycznej. W wyniku nad wsparcia rośnie szczytowe zapotrzebowanie. Kolejną kwestią jest wpływ energetyki prosumenckiej na bilansowanie systemu i pracę jednostek konwencjonalnych, kolejna kwestia dotyczy włączeń mikroinstalacji fotowoltaicznej, które następują w wyniku niewystarczającego odbioru energii.

-  Ten system rocznie kosztuje innych odbiorców kilkaset milionów złotych, ten poziom zaczyna sięgać miliarda złotych – powiedział Sikorski.

Robert Zasina, prezes Tauron Dystrybucja, powiedział, że po przyłączeniu 700 tys. instalacji o łącznej mocy około 5 GW doszło do sytuacji, że sieć dystrybucyjna stała się siecią przesyłową. Prosumenci w rozproszeniu do tej pory nie wpływali na sieci, aobecnie operator odbiera 5-razy więcej reklamacji dotyczących wyłączeń inwerterów.

Zaproponowano kolejne poprawki

Wśród zaproponowanych poprawek dostosowano przepisy do zmiany terminu wejścia w życie ustawy z dniem 1 lutego 2022 roku. Określono także datę 1 lipca 2022 roku, od której sprzedawca ma obowiązek zapewnić funkcjonowanie systemu teleinformatycznego służącego udostępnianiu prosumentom danych oraz informacji w zakresie rozliczeń.

Kolejna z poprawek umożliwi prosumentom korzystanie z netmeteringu w odniesieniu do mikroinstalacji, której proces instalacji rozpoczął się przed wejściem w życie ustawy lub w przypadku kiedy podłączono ją przed wejściem w życie przepisów, ale ze względu na warunki pogodowe pierwsza energia popłynęła do sieci po wejściu w życie ustawy.

Posłanka Jadwiga Emilewicz wskazała, że projekt poselski został znacząco zmieniony, co było argumentowane stanem sieci. Czas, jaki daje się rynkowi na dostosowanie jest niezwykle krótki.

- Trzeba dać szansę branży o wartości około 10 mld zł. Powinno się dać szansę osobom, które zgromadziły środki, aby zainwestować w przyszłym roku. Po trzecie, problem zmian dotyczy samorządów i ryzyk budżetowych wynikających z rozliczeń z dotacji unijnych - powiedziała.

- Proponuję przedłużenie okresu przejściowego obowiązującego dziś nie do 30 czerwca 2021 roku, jak chciano w poprawce przyjętej na podkomisji, ale do końca 2022 roku, i nie z warunkiem przełączenia się na  system net-billingu od 1 stycznia, ale z opcją dla tych, którzy skorzystają z przyłączenia w przyszłym roku tak, by mogli utrzymać prawa przez 15 lat - zasugerowała Emilewicz.

W ostateczności na koniec posiedzenia projektodawca poselskiego Emilewicz powiedziała, że nie podpiszę się pod obecną wersję projektu.

- Poprawki, które zostały zgłoszone do pierwotnego przedłożenia są tak głębokie, że sądzę, że to wnioskodawcy poprawek powinni je reprezentować. Swój podpis pod tą ustawę wycofuję z projektu ustawy i proponuje, aby posłem reprezentującym ustawę w dalszym trybie pracy była osoba, która przejmie projekt dokumentu – powiedziała Emilewicz.

Prowadzenie projektu będzie realizował poseł Marek Suski na wniosek grupy posłów. Sprawozdawcą z Komisji będzie także posłanka Iwona Arendt.

Zobacz również