Niespodziewany wzrost popytu na krzem, głównie ze strony sektora energetyki słonecznej w Chinach, Europie i Stanach Zjednoczonych, doprowadził do dużych deficytów krzemu i napędził rajd cenowy, który nie ustępuje – informuje agencja Reuters. Ceny krzemu wzrosły do około 4 tys. dolarów za tonę i jest to poziom najwyższy w historii. Dla porównania na początku IV kwartału 2021 roku ta cena oscylowała poniżej 2 tys. dolarów za tonę.

Wykres: Ceny krzemu/ Reuters

Krzem jest wytwarzany z krzemionki będącej budulcem piasku i szkła, których jest pod dostatkiem. Długotrwała okazuje się budowa nowych mocy przerobowych w zakładach. Rozwój zdolności produkcyjnych może trwać od dwóch do trzech lat po uzyskaniu pozwoleń i zapewnieniu finansowania. Warto podkreślić, że większość fabryk znajduje się w Chinach.

Wiele zakładów jest już wybudowanych, ale nie są uruchomione. Ponowne uruchomienie nieczynnych mocy produkcyjnych może potrwać od trzech do sześciu miesięcy, a prawdopodobnie jeszcze dłużej, jeśli zakład był zamknięty przez dłuższy czas.

– Ceny krzemu gwałtownie wzrosły, ponieważ ostatnie ograniczenia produkcji w Chinach sprawiły, że podaż jeszcze bardziej się zaostrzyła w związku z deficytem w pierwszej połowie tego roku wynoszącym ponad 100 tys. ton – powiedział ekspert CRU Consulting, Jorn de Linde.

Wyjaśnia, że strona podażowa (producenci) nie była przygotowana na tą sytuację, a zapasy w magazynach są bardzo niskie.

Wood Mackenzie spodziewa się w tym roku deficytu w wysokości 92 tys. ton w porównaniu z niedoborem na poziomie 41 tys. ton w roku ubiegłym. Oczekuje, że w energetyce słonecznej popyt na krzemu wyniesie 658 tys. ton w 2021 roku w porównaniu do 598 tys. ton w 2020 roku. W tym roku 19 proc. globalnych zasobów krzemu zostanie przeznaczonych na realizację projektów fotowoltaicznych. Materiał jest również wykorzystywany do produkcji stopów aluminium w przemyśle samochodowym, silikonów do wielu produktów, w tym uszczelniaczy, klejów i smarów oraz półprzewodników.

Sektor elektromobilności zerka w stronę krzemu

Jednym z nowych źródeł popytu na krzem mogą być akumulatory litowo-jonowe stosowane w pojazdach elektrycznych, gdzie przemysł eksperymentuje z zastąpieniem grafitu w anodzie krzemem, ale na tym etapie tylko częściowo. Inżynierowie chcą się zdecydować na krzem ze względu na objętość – mógłby zastąpić nikiel, kobalt, katody i mangan. W ten sposób zostanie poprawiona gęstość w bateriach, co przełoży się na zasięgi pojazdów elektrycznych, o co walczą obecnie producenci samochodów.

Kevin Fowkes z Wood Mackenzie przekonuje, że krzem nie zastąpi grafitu w żadnym znaczącym stopniu w przeciągu najbliższych 10 lat.

Redakcja: Patrycja Rapacka | Źródło: Wood Mackenzie/Reuters

Redakcja GLOBEnergia